Witam Was kochani! ;) Ooooj ciężki dzień. Pracowity bardzo... Dopiero teraz mam chwilę na powrót do mojego wirtualnego świata, ale robię to z ogromną przyjemnością ;)
Wiecie co... leń zemnie. Nie żeby ogólnie, bo robię tyle rzeczy, że brakuję mi życia, ale ile razy było tak, że zrobiłam jakiś fajny make up i zwyczajnie nie chciało mi się ruszyć tyłka po aparat. Tak było i tym razem, dlatego dzisiejszy wpis zawdzięczacie mojemu kochanemu, który jak zwykle jest niezawodny i zadbał o udokumentowanie moich bazgrołów na szybko ;)
Bywa też tak, że baaardzo chcę sfotografować swój makijaż, ale generalnie jako fotograf mam ten problem, że niestety mogę stworzyć cudny make up, zrobić jego 50 zdjęć i żadne mi się nie podoba. Peszek. Dlatego to jest loteria. Tak naprawdę częstotliwość moich wpisów zależy właśnie od zdjęć, a nie od tego jaki uda mi się makijaż, ile czasu na niego poświęciłam i jakich kosmetyków użyłam... No takie skrzywienie zawodowe, bo niestety do tej pory nie zdecydowałam czy bardziej kocham make up, czy fotografię. ;)
Także jeszcze raz podziękowania dla mojego słońca i przechodzę do makijażu ;)
Ostatnio lecę w takie nieco bure i smutne kolory. Do niedawna lekko nie w moim guście, ale chyba pogoda ma na mnie zły wpływ i nic nie poradzą na nagłą chęć używania mniej żywiołowych barw ;)
Bywa też tak, że baaardzo chcę sfotografować swój makijaż, ale generalnie jako fotograf mam ten problem, że niestety mogę stworzyć cudny make up, zrobić jego 50 zdjęć i żadne mi się nie podoba. Peszek. Dlatego to jest loteria. Tak naprawdę częstotliwość moich wpisów zależy właśnie od zdjęć, a nie od tego jaki uda mi się makijaż, ile czasu na niego poświęciłam i jakich kosmetyków użyłam... No takie skrzywienie zawodowe, bo niestety do tej pory nie zdecydowałam czy bardziej kocham make up, czy fotografię. ;)
Także jeszcze raz podziękowania dla mojego słońca i przechodzę do makijażu ;)
Ostatnio lecę w takie nieco bure i smutne kolory. Do niedawna lekko nie w moim guście, ale chyba pogoda ma na mnie zły wpływ i nic nie poradzą na nagłą chęć używania mniej żywiołowych barw ;)

W rzeczywistości kolory są dużo bardziej nasycone i połyskujące, ale polegam na waszej wyobraźni ;) Kosmetyków tak naprawdę użyłam niewiele. Jak zwykle mój ukochany lekko szampański cień z Inglota, matowy brąz z Revlonu, który także bardzo lubię, duecik Maybelline (jak dla mnie baaardzo jesienny), eyeliner Gosh'a oraz tusz Rimmela, którego niestety nie udało się sfotografować, bo pierdoła o nim zapomniała ;) Do brwi użyłam paletki Sleek Au naturel.
Dziękuję Wam wszystkim za komentarze w poprzednich postach i oczywiście caaały czas liczę na więcej. ;) Tymczasem życzę Wam miłego wieczoru i spokojnej nocki ;) Do następnego razu! Paaa :*
Ładny, delikatny makijaż :) i kolczyk w brwi :) jak mi się podoba, ale brak odwagi ;)
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie lubię takie kolorki:)
OdpowiedzUsuńtaki dzienny jesienny :) kolczyk czaderski! ja zostaję przy uszach i szczycę się moim kolczykiem w chrząstce ;)
OdpowiedzUsuńhm... no ja w jednym uchu mam 7 dziurek ;)
UsuńLubię takie jesienne kolory :). Ta rudość bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńWidzę że i ty masz kolczyk w brwi jak ja ;)
OdpowiedzUsuńWszystko super, sliczne oczka, ale na zdjeciu widac, ze masz opadajacy kacik, kreska fracuska jest zupelnie nie wskazana, sproboj zastosowac kreske modelujac, ktora podkreska oczko, podnosi.Konczy sie i wznosi tuż przed konecm, nie dojezdamy linerem do konca lini oka.Moze to tylko tak na tym zdjeciu wyszlo akurat ,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńzdjęcie było robione delikatnie od góry, pewnie dlatego tak wyszło. a kreska francuska jest bardzo uniwersalna. zawsze można sobie zrobić sztuczny kącik oka ;)
Usuń