Cześć kochane! ;) Ostatnio stwierdziłam, ze nie dam się tej burej jesieni i postaram się nią z całych sił cieszyć. Czasami oczywiście mi nie wychodzi... siła wyższa. Gdy na dworze zimno, szaro i smutno, odechciewa się naprawdę wszystkiego. Na jednym z blogów (zabijcie, ale nie pamiętam którym), przeczytałam że doskonałą metodą na takie chwilowe smutki, są zakupy i fryzjer. Tego drugiego odwiedzę jutro, ale shopingową przyjemność miałam okazję zaliczyć już dziś ;)
Znacie to uczucie miłości do kosmetyków od pierwszego użycia? Ja dzisiaj postanowiłam zapoznać się osobiście z dwoma firmami, o których do tej pory tylko czytałam. A że pozytywów zawsze w Waszych opiniach było więcej niż negatywów... zagościły także i w moim kuferku ;) O kim mówię? Tym razem Bell
i Paese. Poważnie, jedno pociągnięcie po łapce i już wiem, że je uwielbiam. Wyśmienicie napigmentowane, zarówno linery jak i cień, ale więcej powiem Wam po jakimś czasie, jak się z nimi oswoję ;) Póki co- magia.


Obok Paese na zdjęciach widnieje moja kolejna perełka z MIYO. Po ostatnim zakupie żółtego cienia, którego recenzję możecie przeczytać tutaj, zdecydowałam się na kolejny. Potrzebowałam czegoś nowego do modelowania oka, rozświetlania kącików, łuku brwiowego itd. no i padło na niego (mój Inglot niestety jest już w opłakanym stanie, chociaż pewnie jeszcze długo nie będę potrafiła się z nim pożegnać) ;)


Mam także coś na suchy ryjek. Recenzji się nie spodziewajcie, bo kompletnie nie potrafiłabym to tego podejść, ale Ziaję mam w swoim zestawie pielęgnacyjnym od lat ;) Do tego maseczki oczyszczające na dzisiejszy wieczór. Jedna dla mnie, druga dla mojego lubego, który znów zadbał o foty na bloga (o szczęściara ja) ;)

Na koniec jeszcze raz całość moich zakupów plus ten największy, najbardziej puchaty i miluchny od mojego Marcina. Co by mi się smutno samej nie spało w poniedziałki i środy ;)

Uciekam moje kochane sprawdzić, co słychać na Waszych blogach, a potem weekenduję w doborowym towarzystwie ;) Ja, on, dwie kotki i nasz miś :D Paaa!
Miłość od pierwszego użycia wiem coś o tym;D
OdpowiedzUsuńjejku jakie wspanialosci.........uwielbiam takie zakupki :)
OdpowiedzUsuńa i widzisz.....teraz da sie wejśc do ciebie normalnie :) ale fajnie :)
Fajne kolorki linerów, takie na przekór jesieni wiosenne :)
OdpowiedzUsuńte eyelinery mają świetne kolory! buziaki!
OdpowiedzUsuńskusilas mnie tym wszytskim ;] chetnie zakupie!
OdpowiedzUsuńa zdj masz rewelacja jak je obrabiacie lub obrabia Twoj M ?
a uwierzysz, że tu był tylko lekko poprawiony kontrast? kwestia ustawień. ;)
OdpowiedzUsuńtrzeba umiec ustawic hehe;]
Usuńzdjęcia serio dobre. ja mojego aparatu nie mogę ogarnąć nadal, bo on mi odmawia współpracy przeważnie i robi co mu się podoba.
OdpowiedzUsuńa takie zakupy to super sprawa. ja tylko chodzę i szukam promocji i myślę co by tu nowego kupić...
Eyelinery Bell miodzio... przygarnęłabym ten zielony ;D
OdpowiedzUsuńMiyo coraz bardziej mnie ciekawi. Kolory eyelinerów świetne! Na przeciw jesieni zielone jabłuszko ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
M
Ojej jakie piekne kolorki tych linerow :) i cien z MIYO tez jest swietny :)
OdpowiedzUsuńUdane zakupy:) Linery chętnie bym przygarnęła:)
OdpowiedzUsuńTe eyelinery wyglądają fantastycznie! Zwłaszcza zielony jest bardzo w moim typie :)
OdpowiedzUsuńEyelinery są genialne, musze się koniecznie wybrać i je zakupić. A cienie z Pease są b.dobre jak na swoją cenę :)
OdpowiedzUsuń