Zakupy kolorówki z głową na karku

Hej dziewczyny!

Daaawno mnie nie było, co? ;) Wiele Was właściwie nie ominęło, oprócz moich najnowszych postanowień co do zakupów kolorówki. Chyba jestem z nich dumna i, o dziwo, udaje mi się na razie wytrwać w omijaniu wszelkich promocji szerokim łukiem.

W Anglii jest ich niestety (albo i stety) cała masa, więc w pewnym momencie stwierdziłam, że znoszę do domu zdecydowanie za dużo kosmetyków. Tu funcik, tam dwa dwa i się zbiera. A czy ja naprawdę tego wszystkiego potrzebuję?

I tak zaczęłam zmiany...

1. Wybierz swoje ulubione i sprawdzone marki.

W ten sposób uniknęłam testowania wszelkich pierdół, które kuszą wyłącznie ceną. Ograniczyłam ilość ulubieńców do 4-5.
Wybrałam marki, które nigdy mnie nie zawiodły. Jedne droższe, inne tańsze, ale każda z nich perfekcyjna (według mnie) w konkretnej dziedzinie.

2. Wybierz marki, do których masz "trudniejszy"dostęp.

W moim przypadku są to Inglot i Kryolan, które są tu potwornie drogie i trudno dostępne. Co prawda jednorazowe zakupy w Inglocie są wtedy kosztowne, ale od jednej wizyty w Polsce do drugiej można je dokładnie przemyśleć ;) Za to Kryolan'a będe zamawiała przez allegro na polski adres,  żeby nie tracić pieniędzy na przesyłkę do UK. Kiedyś odbiorę! ;)
Łatwiej mi w ten sposób panować nad tym, co kupuję. Nie mam tego w każdej drogerii, więc pokusa mniejsza ;)

3. Poluj na promocje

Promocje na kolorówkę są zawsze, więc warto czasami czekać i sprawdzać ceny swoich ulubieńców w kilku miejscach. Ja już zdążyłam się zorientować jakie są różnice cenowe, np. między Superdrugiem a Boots'em, co warto kupować przez internet, a co nie i co jest tańsze w Polsce, a co tutaj.

4. Pozwól sobie na ustępstwa.
Zasady są po to, żeby je łamać, prawda? ;) By moja kosmetyczka nie była tak nudna i skompletowana wyłącznie z kilku marek, pozwoliłam sobie 2 razy w miesiącu kupić coś spoza listy ulubieńców. Coś, co ma na swoim koncie sporo pozytywnych i rzetelnych opinii, coś po prostu wow. W tym miesiącu jest to np. biała kredka NYX, na którą wiele z Was narobiło mi ochoty.

5. Trzymaj się budżetu przeznaczonego na kosmetyki.

Z tym mam jeszcze troszkę problem, ale pracuję nad jego ustaleniem ;) Skończyły się wyrzuty narzeczonego, że znowu coś tam kupiłam, a mnie nie gryzie już sumienie, że wydałam na kolejny tusz. Ustalasz kwotę, tyle możesz wydać i koniec. Może to być stawka miesięczna, tygodniowa, wsio ryba ;)
Kiedyś ustalałam sobie limit na sztuki, ale mijało się to z celem, bo kupić 5 konturówek a 5 podkładów to konkretna różnica ;)

Moja lista ulubionych marek:

Pędzle: MAC, Real Techniques
Podkład: MAC, Kryolan, Collection 2000
Pudry, Róże, Bronzery: Paletki Kryolan
Pomadki: Rimmel, Kryolan
Cienie do powiek: Inglot, MAC, Kryolan
Rzęsy: Inglot, Eylure, Ardell
Paznokcie: Rimmel, Essie

Tego się trzymam i koniec! Co prawda nie wszystkie z nich są najtańszymi markami, ale wolę poczekać i mieć coś lepszego. Wydam tyle samo, tylko rzadziej, a w końcu ilość nie jest tak istotna jak jakość. No i miejsce zaoszczędzę! ;)

Podkreślam, że jest to mój autorski plan na zakupy z głową. Mi pomógł i staram się go trzymać, ale wszystko zależy od Ciebie. ;)

A na koniec moje najnowsze zakupy, oczywiście zgodne z powyższymi postanowieniami ;)

Pędzle Real Techniques do różu i do pudru. Korzystając z promocji 3 za 2, miałam okazję zostać także posiadaczką gąbki Real Techniques. I koniec zakupów na jakiś czas... Eh te limity :P







Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Wam ogarnąć się w tej masie kosmetyków kolorowych i wiecznych dylematach, co kupić, a co nie.
Możecie stworzyć sobie dowolną listę ulubieńców, ustalić dowolny budżet na kosmetyki, adekwatny do Waszych zarobków, kieszonkowych itp, więc poradnik jest bardzo elastyczny.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam powodzenia w następnych zakupach!

Do następnego razu! JC.


12 komentarzy:

  1. Myśle ze twoje rady sie przydadzą;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram takie planowanie. Sama narzuciłam sobie konkretnego bana na kolorówkę, bo patrząc na swoje pudełka doszłam do wniosku, że (tak jak Ty) wydam piątaka na lakier, drugiego na szminkę i koniec końców targam do domu mnóstwo rzeczy, które nie są mi potrzebne.
    Pomocne jest też sprawdzanie dat ważności swoich kosmetyków - gdy widzę, że mam miesiąc do końca ważności tuszu to używam go częściej i nie kusi mnie kupno kolejnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawią mnie te pędzle. Wstyd się przyznac ale sama używam takich z Rossmana za 7 zł...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobry motyw z tym planowaniem. Ja ostatnio dałam sobie bana na kupowanie róży i szminek, bo mam taką ilość, że wystarczy na codzienne malowanie chyba z 10 kobiet przez kolejne 2-3 lata albo i dłużej. Cieni niby też mam dość dużo, ale jakoś mnie nie korci do kupowania nowych.

    No i faktycznie dobry sposób ze sprawdzaniem tych dat ważności - ja np. teraz dzięki temu męczę codziennie brązową kredkę i nie korci mnie kupno innych kredek, bo muszę zużyć do końca tą, której kończy się ważność ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak próbuję zmęczyć lip smackera. Do tego stopnia, że mam do już serdecznie dosyć, no ale mus to mus :)

      Usuń
  5. Podziwiam, ja nie mam aż takiej smykałki do kombinowania. Mówię sobie, że jak pojadę do Polski to kupię za pół ceny, a potem i tak kupuję w Norwegii.

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo dobre są takie sposoby :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Promocje 3za2 są w UK bardzo popularne, w PL nie spotykam ich tak często :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie sie takie postanowienia trzymaja co najwyzej do momentu gdy zobacze cos ekstra na polce nieznanej marki :P
    Podklad z collecion chetnie bym kupila ale nie mam gdzzie :(
    Chodzi mi o ten nowy z serii korektorow ktory zostal jakos niedawno wydany pewnie kojarzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Święta racja! ale ja dzis oszalałam i wydałam w Rossmanie prawie 400 zł :) ale jestem happy!!!

    OdpowiedzUsuń