Perfekcyjny mat z Rimmel'em

Witam Kochane!

Jaki ten dzień dłuuugi… Jak wszystkie ostatnio. Są naprawdę bardzo pracowite i intensywne. W sumie zaczynam to lubić ;) Ten jednak spożytkowany na przyjemności, bo mam za sobą kolejną sesję z Rafałem Dąbrowskim. Efekty mam nadzieje niedługo na JC Artistic Dream ;)

Bardzo chciałabym Wam pokazać jakiś make up (chyba niewyżyta artystycznie jestem… ) , bo jakoś tu ostatnio niekolorowo, ale niestety na razie nie ma opcji.  Doby by mi zabrakło, szczególnie na fotografowanie moich wytworów, bo jak wiecie, jestem w tej kwestii wybredna ;) Mogę Wam tylko powiedzieć, że i w tym znalazłam dobre strony. ;) Moja twarz kompletnie sobie odpoczywa. Brak jakiegokolwiek makijażu, szybkie maseczki praktycznie codziennie, magiczne maści i toniki… myślę, że wyjdzie jej to na dobre ;) A tymczasem kolejna recenzja! ;)

Chyba dawno nie gościł u mnie Rimmel, co? A przecież tak go lubię! Myślę, że przyszła na niego pora ;) A główny bohater na dziś to…. podkład Match Perfection!



Podkład kupiłam jakiś czas temu w Rossmann’ie za ok. 37 złotych, po czym w drogerii Laboo znalazłam identyczny o dychę tańszy… ot taka dygresja ;) Kolejny raz się przekonuję, że jeśli chodzi o ceny, Laboo wygrywa, więc jeśli macie ją w swoim mieście, nie zastanawiajcie się, tylko kupujcie kolorówkę właśnie tam ;) Nie, nie zapłacili mi za reklamę ;)

Co do podkładu nie mam zbyt wielkiego wyboru (bynajmniej w zadupiastych Siedlcach), bo moja karnacja jest wyjątkowo jasna. Bardzo rzadko zmieniam podkład, praktycznie wcale. Tym razem jednak musiałam, ponieważ mojego podkładu idealnego nie ma w Polsce i wybrałam na przeczekanie coś znośnego. ;) W całym Rossmannn’ie jedyny kolor, który wchodził w grę, to właśnie ten najjaśniejszy Perfect Match od Rimmel’a. Właściwie nie zastanawiałam się długo, bo uwielbiam tę markę. ;)

Pierwsze odczucie? „Ja pieer***, nie kryje”. W sumie czemu miałby dobrze kryć. Przecież jest matujący, a nie kryjący. Mam dobry korektor, więc przeżyłam, zwłaszcza, że jakichś super niedoskonałości teraz nie mam ;) A może to i lepiej. Jest przez to taki… leciutki i nie robi efektu maski. Dla niektórych to jednak argument na minus, więc jeszcze raz drukowanymi- NIE KRYJE. ;)

Nazwa rzeczywiście trafiona, bo matuje perfekcyjnie. Twarz naprawdę się nie świeci, więc to ideał dla gap, które zapominają z rana o pudrze.

Co do konsystencji, powiedziałabym, że jest delikatnie zbyt wodnisty. Zdecydowanie nie jest tym z cyklu „Wyciskasz kropkę i masz kropkę”. Raczej „Wyciskasz kropkę i masz dużą rozlaną kropkę”. Nie przeszkadza to jednak w aplikacji. Najlepiej idzie palcami, ale Hakuro 50S też daje radę ;)



Trwałość chyba zadowalająca. Bynajmniej mnie, skoro nie pamiętam, ze narzekałam ;) Nigdy nie mam okazji do końca tego sprawdzić, bo Luby uwielbia buziakowanie, a ja nie mam sumienia protestować ;)

Polecam stosować go do tłustej cery. Dziewczyny z suchą mogę sobie bezapelacyjnie darować, ponieważ ten podkład dodatkowo wysusza i po aplikacji mogą być u Was widoczne nieestetyczne skórki. Stąd też czyta się o nim nie do końca pochlebne opinie. Moim zdaniem w każdej recenzji podkładu, kremu czy czegokolwiek „na twarz”, powinno uwzględnić się, do jakiej cery się go stosowało.

Na koniec, cytując kogoś mądrego, dodatkowa zachęta. Aż tak się nie znam, ale może i to możliwe ;)

Dużą zaletą jest także zastosowanie w kosmetyku kompleksu tlenowego, który sprytnie adoptuje się do odcienia skóry i pozwala jej oddychać. Dodatkowo zawarty w podkładzie filtr SPF 15 chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem, więc zapewnia młodszy wygląd na dłużej.”

W sumie mam wrażenie, ze to idealny podkład na lato i jestem skłonna właśnie na ten czas zastąpić nim mój ukochany Ivory z Collection 2000. Głównie ze względu na lekkość i mat, bo mój ulubieniec  kryje cudnie, ale przez zawartość silikonu, który lekkości raczej nie daje, wydaje się delikatnie klockowaty i toporny. No i puder przy nim konieczny a ja ostatnio gapa! ;)

Jak wiecie nie jestem specjalistką w pisaniu recenzji, więc jeśli zapomniałam o czymś wspomnieć, piszcie w komentarzach, a chętnie odpowiem ;) Mogę skład z buteleczki przepisać czy coś.

Spadam kochane się uczyć! Do szybkiego napisania ;)


PS. Niedługo szykuję dla Was rozdanie, może nawet dwa (jedno tak na szybko) ;) Oprócz tego poznacie niedługo moje nowe postanowienia artystyczne. Już nie mogę się doczekać! ;) 

12 komentarzy:

  1. Ja nie jestem z tego podkladu zadowolona pewnie to dlatego ze moja cera o tej porze roku potrzebuje dobrego krycia ktorego ten podklad mi nie daje , jednak na lato podklad idelany ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kryjący to on faktycznie nie jest ;)

      Usuń
  2. Mam kolor 200 Soft Beige ale mimo wszystko uważam ,że jest za ciemny jak na ta game kolorów i wpada w żołty odcień. Poza tym mam wrażenie ,że ciemnieje na skórze co sprawia wrażenie,że wcale nie dopasowuje sie do skóry- jak zapewniają.
    Poza tym juz po ok 2godzinach zaczynam się świecić. W moim przypadku nie kryje zbyt dobrze, posiadam piegi, które spod niego "przebijają" oraz różne zaczerwienienia, których też nie pokrywa :(
    Dodatkowo strasznie brudzi, moja stójka w kurtce jest nim cała umazana :/ Pojawiły się też wypryski na nosie i kilka na brodzie (byc może wpływa na mnie alergicznie- ale wcale też tak nie musi być)

    Do cery tłustej lub mieszanej zdecydowanie nie polecam(ja się świecę!!!) Myślę, że może się sprawdzić u dziewczyn z cerą suchą bądź normalną które nie mają żadnych problemów z niedoskonałościami- ot widzisz hehe każda ma inne zdanie :)najlepiej samemu spróbować :)

    Stwierdzam,że chyba nielubię podkładów Rimmela :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Słońce... każdy ma inną cerę i każdy sam na sobie musi sprawdzić, co mu odpowiada ;) Ja tym razem na szczęście trafiłam ;)

      Usuń
  3. Mi już dawno żaden podkład z Rimmela nie pasował tak w 100% ;/ tego nie miałam ale sama nie wiem czy mam na niego ochotę :/

    OdpowiedzUsuń
  4. no ja z tą serią nie miałam do czynienia jeżeli chodzi o podkłady Rimmela, jedyne czym jestem zachwycona z rimmela to puder stay matte i ta wersja naprawdę mi odpowiadała aaa i no szminka z kolekcji Kate Moss ;) która idealnie zastąpiła mi eyeliner ;) hihi
    dlatego w sumie nie powinnam się wypowiadać jeżeli piszesz że matuje, to chyba na lato sprawdziłby się dla mnie idealnie. Ponieważ szukam właśnie podkładu lekkiego, (choć moja skóra nie jest idealna) ale jak ją słońce tam machnie to może będzie git ;)
    A co jeszcze chciałam napisać to to że uwielbiam czytać Twoje recjenzje i ogólnie wpisy na blogu :) :D idealnie opisujesz wszystko tak jak jest :D a nie tam ;)
    uwielbiam <3 uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szminki Kate taaak ;) ale żeby jako eyeliner? no wiesz co? :P toć to raj dla ust :D
      No a co do podkładu sama widzisz- ile ludzi, tyle opinii. Jak dla mnie się sprawdza, więc możesz spróbować ;)
      Piszę tak, jak opowiadam coś na co dzień mamie, babci czy wujkowi ;) bez zbędnego pitu pitu. Cieszę się, że się podoba :*

      Usuń
  5. Ja przymierzam się do zakupu jakiegoś kremu BB, bo ostatnio wszystkie podkłady wydają mi się strasznie ciężkie...Ale z drugiej strony, trochę krycia też by się przydało ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś u mnie nominowana do Libster award;)
    Zapraszam http://wkrainiemakijazu.blogspot.com/2013/03/libster-award.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. match perfection to znaczy idealne dopasowanie, a nie idealne matowanie ;) Tak więc nazwa ma tu niewiele to rzeczy, ale podkład faktycznie spełnia i tę funkcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodziło mi bardziej o słowo "perfection". ale każdy czyta jak chce i czepia się czego chce ;]

      Usuń